Biznes codziennym życiem pisany – poznajcie kolejną gdyńską biznesmamę!

W październiku 2018 zakończyliśmy piątą edycję projektu Gdyński BiznesMam. Projekt już od pierwszej odsłony cieszy się dużym zainteresowaniem, a uczestniczki – mamy, które biorą w nim udział są niezwykle zmotywowane i pełne planów do działania.

Zobaczcie, jak zwykły codzienny kłopot stał się wspaniałym pomysłem na biznes. Poznajcie Małgosię Szneler – uczestniczkę 5. edycji Projektu:

„Mam na imię Małgosia, moje trzecie dziecko, firma Fun Łata, projektuje i produkuje łaty na dziury, plamki, a także pomaga odświeżyć stare ubrania, dając im drugie życie.

Odkąd sięgam pamięcią, moje pasje wiązały się z malowaniem, zdobieniem, szyciem, tworzeniem czegoś nowego, ciekawego, z tego co akurat posiadałam. Czasy w jakich się wychowałam miały wiele zalet, ale nie dawały takich możliwości rozwoju, jakie są obecnie: wszelakie tutoriale, kursy handmade, rysowania, grafiki – w dodatku zdalne, prowadzone przez ludzi z całego świata. Mimo tego, że ja wtedy takich możliwości nie miałam, nauczyłam się bardzo ważnej kwestii o tworzeniu: nie ważne jak, ale na pewno istnieje jakiś sposób, żeby sobie poradzić. Przeważnie można coś fajnie przerobić, naprawić.

Ciągnęło mnie ku manualnym zajęciom. Starałam się nabywać nową wiedzę, jak tylko umiałam, ale niestety ciągle towarzyszył mi strach, niewiara we własne możliwości. Próbowałam uczyć się nowych rzeczy, ale ciągle krążyła za mną myśl: czy to dobra dla mnie droga, czy odnajdę się w tym wszystkim i sobie poradzę? Dodatkowym problemem była zakorzeniona gdzieś myśl, że należy wszystko robić perfekcyjnie. Gdy coś się nie udawało, wiara we własne możliwości spadała do zera.

Dziś wiem, że faktycznie w jakimś stopniu dążymy do perfekcji, która często jest subiektywna. Najważniejsze jest to, że nie musimy jej osiągnąć, żeby robić coś bardzo dobrze.

Życie dało mi sporo kopniaków. Kiedy czułam, że wchodzę na właściwą ścieżkę, smutne osobiste zdarzenie przewróciło moje życie do góry nogami. Wtedy postawiłam wszystko na jedną kartę – studia ( grafika komputerowa), a co za tym idzie, przekonanie, że życie jest jedno i warto realizować marzenia. Próbowałam różnych dróg zawodowych. To cenne doświadczenia, zwłaszcza z perspektywy czasu. Część z nich była związana z grafiką. Postanowiłam zrobić wszystko, żeby z tą branżą połączyć życie zawodowe. To była jedna z lepszych decyzji w życiu, bo pokazała mi, że sama muszę próbować uczyć się nowych rzeczy i się rozwijać. Nikt nie zrobi tego za mnie, a ja jestem kowalem swojego losu. Miałam możliwość pracy w drukarniach, agencjach reklamowych, zobaczyłam jak wiele rzeczy wygląda od środka, zwłaszcza te związane z produkcją, poligrafią.

Te doświadczenia ukształtowały moje podejście do niektórych spraw, nauczyły pokory i wytrwałości. Wiedziałam, że swoją przyszłość chce związać z grafiką. Tylko w pracach, które dotychczas wykonywałam, brakowało mi jednej rzeczy – realizacji swoich wizji i połączenia tego z pracami ręcznymi.

ŁATY, a skąd one?

Ślub, obok on, ten idealny partner, którego kocha się, mimo wszystko. Przyjaciel, pocieszyciel, pomocna dłoń w każdej sytuacji, a z czasem wsparcie w realizacji celów. Ten cudny dzień miał swoje czarne odsłony. Z perspektywy czasu, są to tylko zabawne wspomnienia, ale wtedy różowo nie było. Jakie… Pierwsze minuty uroczystej kolacji… krawat w rosole. Szybka akcja odplamiania na zapleczu. Krawat wyglądał nieźle, jak na bliskie spotkanie z rosołowymi oczkami.

Pierwszy taniec, sporo emocji, kilka ostrych piruetów i trach… rozerwana sukienka. Dobra mina do złej gry. Taniec trwał dalej i tuż przed końcem…trach z drugiej strony dziura. Coś mnie tknęło, żeby do tej tyci torebuni zapakować nici. Przydały się. Sukienka załatana, impreza cudowna do końca, choć w między czasie i na moją suknię, wpadły różowe plamy, wywabione  na szybko pod kranem w kuchni.

Zatem pierwszy dzień nowego życia – zaliczyłam kilka plam i dwie spore kłopotliwe dziury.

I tak przez najbliższe lata, dziury po wypadach wędkarskich, rowerowych, dziwne plamki. Niekończąca się przygoda. Kamuflując dziurkę na jednej z koszulek męża, pomyślałam sobie, a może tym się zajmować? Pokazywać różne rozwiązania na plamki, wspomagając się czasem swoimi produktami. Oczywiście, niewiara we własne siły i pomysł zwyciężyła, pomysł spoczął na dnie szuflady na długi czas.

Został wyjęty kilka dobrych lat później, kiedy na świcie pojawił się mój drugi syn, a moi mistrzowie plam i dziur zrobili ze mnie osobę bardzo doświadczoną w tej dziedzinie. Zawsze był problem, co zrobić kiedy obok dziury, powstaje nowa. Stąd pojawił się pomysł na zestaw łat, gdzie bez problemu, będzie można nakleić dwie łaty, czy ozdoby obok siebie, a one nie będę się gryzły. Wręcz odwrotnie, może staną się elementem ozdobnym.

Co sprawiło, że odkurzyłam stary pomysł ? Gdyński BiznesMam 5 – cudowny projekt skierowany do mam. Otrzepałam kurz z Łatowego pomysłu, wysłałam zgłoszenie, udało mi się trafić na dwa miesiące warsztatów, które prowadziło Gdyńskie Centrum Wspierania Przedsiębiorczości. W tym czasie, udało mi się również dostać na kurs kwalifikacyjny zawodowy (specjalizacja – krawiec), gdzie wiedza z tej dziedziny, przedstawiana jest od podstaw, a na tym mi bardzo zależało. Dzięki tym wszystkim zajęciom, radom profesjonalistów z różnych dziedzin,  kontakcie z cudownymi kobietami o podobnych  poglądach, pragnącymi zrealizować swoje plany – pomysł nabrał tempa i zaczęłam wcielać go w życie.

Czy było łatwo… O nieee, własny biznes, to ciężka praca, wymagająca wytrwałości i staranności oraz konsekwencji w realizacji celów. To było i jest bardzo trudne, zwłaszcza, że na tą chwilę mam tylko swoje dwie ręce na pokładzie, a w domu biega szalony dwulatek. Na dodatek nieustannie jest coś do zrobienia, dopasowania, dodania.

Czy warto? Radość tworzenia, realizacja celów, radość w oczach dziecka jak wybiera łatę- bezcenne.

Wiele pracy przede mną, ale mam nadzieję, że blog z poradami,  który powstaje, będzie pomocną dłonią w sytuacjach kryzysowych, związanych z naprawą uszkodzonego ubrania. Jedno wiem na pewno: branża tekstylno-graficzna, to moje miejsce na ziemi.

Jestem Małgosia i jestem Panią Łatą – specem z doświadczenia od dziurek i łatek”.

Fun Łata FB
FunŁata Instagram
FunŁata sklep online